czwartek, 11 sierpnia 2016

"Uważaj, o czym marzysz" VICTORIA CONNELLY



"Alice jest typową szarą myszką. Marzy o wielkiej miłości i powodzeniu u płci przeciwnej. Piękna i kapryśna siostra Stella zaprasza ją na wakacje. Krystalicznie czysta woda, błękitne niebo i skąpana w słońcu grecka wyspa  to wszystko czego, jej potrzeba, żeby odpocząć od codzienności i problemów w pracy. Gdy Alice poznaje Mila, przystojnego ogrodnika na Kethos, po raz pierwszy czuje się wyjątkowa i pewna siebie. Czy to tylko magia wakacji i przelotny romans? A może to jednak prawdziwa miłość, która przetrwa wbrew wszystkiemu i wszystkim? "


Opis z okładki odkrywa już sporo o bohaterach tej książki, ale pozwolę sobie opowiedzieć o nich jeszcze więcej. Główna bohaterka - Alice Archer to dwudziestoośmioletnia kobieta, która jest miła, pomocna, ale nie można nazwać jej piękną. Przez to też nie lubi być w centrum uwagi, woli obserwować jak żyją, postępują ludzie wokół niej. Trzeba także dodać, że nasza Alice ma młodszą  siostrę, Stellę - piękną długonogą blondynkę, o idealnej figurze klepsydry. To zawsze Stella była tą piękniejszą, która podbierała siostrze chłopaków. W jej towarzystwie szara myszka jaką jest Alice, zwyczajnie wtapia się w tło, gra drugie skrzypce. Ale czy to ważne, że ktoś ładnie wygląda jeśli jest podłą, samolubną, wykorzystująca swojego starego schorowanego ojca i siostrę, kobietą? 
Alice pracuje w centrum Norwich, w dziale HR spółdzielni budowlanej. Nie można powiedzieć żeby uwielbiała swoją pracę, ale przecież z czegoś musiała żyć, nie miała wszystkiego podanego na tacy jak Stella.
Starsza z sióstr jest w pracy spokojna i pracowita, ale również dociekliwa- a może po prostu wścibska. Dzięki swojemu etatowi ma dostęp do informacji o innych pracownikach firmy. Dzięki temu wie, że jej szef, Larry Baxter ma pięćdziesiąt cztery lata, a jego znakiem zodiaku jest strzelec. 

"- Posegreguję dokumenty- mówiła zwykle koleżankom, kiedy chciała się dowiedzieć czegoś o którymś z mężczyzn. Na przykład w zeszłym roku, po tym jak Philip Brady zaprosił ją na kolację. Pracował w dziale sprzedaży, miał kruczoczarne włosy i był wyjątkowo czarujący. Tuż przed randką, w przerwie pomiędzy swoimi obowiązkami Alice pośpiesznie sprawdziła jego akta. Zauważyła, że pobierał bardzo dużą pensję, wcześniej pracował w dwóch innych miejscach, a z egzaminów GCSE miał aż dziewięć najwyższych not. Niestety zapomniała przyjrzeć się bliżej jego oświadczeniom o powodach nieobecności w pracy. Gdyby to zrobiła, dostrzegłaby, że wziął sześć pojedynczych dni urlopu z powodu dolegliwości związanych z zespołem jelita drażliwego. Miałaby wtedy szansę przygotować się duchowo na ich wspólny wieczór i liczne momenty, gdy zostawała sama przy restauracyjnym stole."

Alice podkochuje się w Benie Alexandrze, który swoją drogą udaje, że ja kojarzy, ale przez cały czas mówi do niej "Anno". Zaczyna jej przeszkadzać, że koleżanki z pracy potajemnie wyśmiewają jej ubiór. Błękitne oczy, blada twarz, proste brązowe włosy, okulary w ciemnej oprawie- to wszystko sprawia, że Archer niczym się nie wyróżnia. 
Kobieta szczerze marzy o tym, aby choć raz poczuć się piękną i by jakiś przystojny mężczyzna spojrzał na nią jak na prawdziwa kobietę. Zastanawiała się wtedy czy nie przyszedł czas na zmiany.


"Często zastanawiała się, jak wyglądałaby po zmianie wizerunku. Lubiła oglądać w telewizji program, w którym zabierano się do jakiegoś beznadziejnego przypadku z koszmarną fryzurą i w rozciągniętym swetrze, i zamieniano go w królową piękności. Gdy patrzyła na swój zmechacony sweter i praktyczne buty na płaskiej podeszwie, przyszło jej do głowy, że pewnie sama by się tam kwalifikowała."

Ale wszystko co było później istotne zaczęło się czternastego dnia lutego, w Walentynki. Dzień był zwyczajny, listonosz Wilfred przyniósł pocztę, wszystko toczyło się zwyczajnym rytmem. 
Do czasu spotkania Alice z siostrą. Okazuje się, że Stellę dopiero co porzucił chłopak, z którym miała jechać do Grecji. Aby bilety nie przepadły, postanawia zabrać ze sobą Alice. 

Na Kethos w Grecji od dwudziestu sześciu lat mieszka Milo Galani. Jest jak sam siebie nazywa      " konserwatorem zieleni", ogrodnikiem znaczy się. Zajmuje się ogrodami w willi Argenti, często odwiedzanymi przez turystów. Kiedy Milo obserwuje nowych turystów schodzących z promu, dostrzega siostry Archer. Jego uwaga pada na bez przerwy uśmiechnięta Alice i ma nadzieję, że zobaczy ciemnowłosą dziewczynę w ogrodach. Nie przypuszcza, że już kolejnego dnia jego życzenie się spełni.

"Chwilę później jego wzrok padł na wysiadającą z promu młoda kobietę, na której twarzy malował się zachwyt. Rozglądała się badawczo wokoło z szeroko otwartymi oczami, jakby chciała pochłonąć wzrokiem wszystko naraz, co skłoniło go do uśmiechu. Sprawiała wrażenie, że jest zachwycona tym miejscem. Tak właśnie powinno by, ale on widywał już wiele ponurych twarzy opuszczających prom. "Takich jak ona"- pomyślał na widok młodej kobiety idącej za uśmiechnięta dziewczyną. Prawdziwa piękność- miała złote włosy do ramion i nieskazitelną figurę ubraną w koronkową suknię, ale jej twarz była pochmurna jak burzowy dzień nad morzem. Nie było widać, zeby się cieszyła, więc Milo ponownie skierował wzrok na rozpromienioną dziewczynę."



Alice i Milo spotykają się i od tej pory życie kobiety zmienia się. Na pytanie czy jest żonaty Galani odpowiada przecząco.  Alice przeżywa z chłopakiem bardzo miłe chwile, ale nie wie, że on coś przed nią ukrywa. 


"Zastanawiała się, co w tej chwili może robić Milo. Ile dzieci będzie dziś wieczorem kładł do snu? I czy zrobi sobie kolejne za swoją piękną grecką żoną, która nie ma pojęcia o jego romantycznych schadzkach z turystkami?



Co mnie zaskoczyło gdy tylko otworzyłam książkę, to podziękowania, które znajdują się już na siódmej stronie powieści. Zwykle są one ulokowane na końcu ( stąd moje zdziwienie), tutaj tymczasem pojawiają się tuż przed prologiem. 
Prolog to nic innego jak opis willi Argenti z jej wielkimi ogrodami, alejami i wprost niesamowitymi posągami Demeter, Afrodyty, Artemidy, Hery, Ateny i Iris. Swoją drogą jest to napisane w taki sposób, że czytając wyobrażam to sobie i mam wielką ochotę się tam przenieść. 
Autorka w całej książce posługuje się  narracją trzecioosobową. Wszystko napisane jest prostym, zrozumiałym językiem, dlatego nawet miło mi się ją czytało. "Uważaj, o czym marzysz" ma bardzo duże litery i dzięki temu przeczytałam te 384 strony w przeciągu niecałego dnia. 
Książka jest dosyć przewidywalna, widać, że Victoria Connelly nie włożyła do fabuły tyle wyobraźni ile miała możliwości. Trochę szkoda, bo książka ma w sobie jakiś potencjał, a przez tą przewidywalność, łatwo jest się domyślić co będzie się działo w dalszej części powieści. Na czym się jeszcze zawiodłam to dialogi między Milo i Alice, które w niektórych momentach były tak okropnie słabe. Byłam zawiedziona bo w tych momentach można było tam umieścić coś naprawdę nietuzinkowego, co podniosłoby wrażenia u czytelnika, sprawiło że uśmiech gościłby na ustach. I tego bardzo mi tu zabrakło- poczucia humoru. To na tyle niekorzystnych elementów. 
Ale nawet pomimo swojej prostoty i przewidywalności nie byłam w stu procentach pewna jak zakończy się historia Milo i Alice. 
Ale nie można powiedzieć, że ta opowieść nie ma swojego indywidualnego uroku- bo niezaprzeczalnie ma i czytając ją trzeba to dostrzec. 
Podsumowując, sami musicie dojść do wniosku czy chcecie przeczytać tą książkę.  Swoją drogą jest ona bardzo dobra do przeczytania właśnie teraz letnią porą. 

Mam nadzieję, że recenzja Wam się podobała, ale pamiętajcie że jest to tylko i wyłącznie moja subiektywna opinia. :) A każdy z Nas powinien mieć swoją. 
Liczba stron:384                                                                        
Gatunek: literatura współczesna
Rok wydania: 2014






Moja ocena: 5,5/10

Gdzie możecie ją zakupić:


Subiektywna


Do następnego!


6 komentarzy:

  1. Tym razem książka chyba nie dla mnie ;) Chociaż jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce, to postaram się przeczytać :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż tak bywa, będzie mi miło. :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Podziękowania na siódmej stronie? Dziwne rzeczy xD
    Oczywiście, że recenzja się podobała <3
    Aczkolwiek książka nie dla mnie, ale przyznam, że tytuł "Uważaj, o czym marzysz" trochę pobudził moją wyobraźnię...Bo w końcu, jak sobie zamarzę, żeby zmaterializował mi się Jace z "Darów anioła" <3 to spełni się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) żeby się przekonać to chyba musiałabyś jednak przeczytać tą książkę. ;)

      Usuń
  3. Bardzo dobra recenzja, ale to raczej książka nie dla mnie. Aczkolwiek gdyby wpadła mi w ręce, przeczytałabym. Bardzo podoba mi się okładka (wiem, to grzech oceniać po niej książkę, no ale cóż:D).
    Pozdrawiam cieplutko kochana! http://bookwormss-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle mi miło :) chyba zazwyczaj oceniamy je po okładce, przynajmniej ja tak mam :P to chyba robi pierwsze wrażenie :)
      Pozdrawiam

      Usuń