poniedziałek, 31 października 2016

"Szalona panna Mathley" MICHELLE MARTIN



Rok wydania:
2013                                        
Ilość stron:
239                                                           
Gatunek:
romans historyczny






" Melinda Mathley ma już dość swatania i konkurentów, którym zależy tylko na jej posagu. Niech wreszcie zostawią ją w spokoju! Obmyśla więc kunsztowny plan, w którym pewną rolę ma do odegrania lord Carlton, hulaka i uwodziciel. Mężczyzna nawet nie podejrzewa, jak szalone czekają go kłopoty. . . "

Michelle Martin należy do najpopularniejszych autorek literatury kobiecej w Stanach Zjednoczonych. Jej pełne wdzięku powieści z lekkością i humorem przedstawiają perypetie i intrygi miłosne. Najbardziej znane z napisanych przez Martin romansów to "Granice ryzyka", "Skradzione chwile" oraz "Miłość i fortuna".




ONA- urocza dama z wyższych sfer. Jako niezamężna dwudziestolatka, w swoim towarzystwie jest uznawana niemalże za starą pannę. 
Jest niesamowicie pomocna, chce zbawiać świat, a przez to za każdym razem pakuje się w coraz to nowe tarapaty. Interesuje się rzeczami którymi  nie wypada, jest ciekawa świata który ją otacza. Ponad to jest rezolutna, barwna, otwarta na innych i bezpośrednia. Ach i zdarza jej się kłamać, ale zawsze dla dobra sprawy. 

                                                                  i

ON- niezwykle czarujący lord. Ma opinię wielkiego hulaki i rozpustnika, słowem nie jest mile widziany w towarzystwie wyższych sfer. Ma na swoim koncie między innymi liczne romanse z zamężnymi kobietami. 



"-Tak więc jedynym moim atutem jest imponujące drzewo genealogiczne, tak długie jak pańskie nogi.
-A nie ramiona?
-Nie, nie! Pańskie nogi są znacznie dłuższe."

Styl autorki jest niesamowity. Z jednej strony jest to romans, ale z drugiej strony wątek miłosny wcale się tutaj nie wyróżnia. Wprost przeciwnie jest tego strasznie mało. To co mnie urzekło, to humor wyłaniający się zarówno z akcji, jak i samych dialogów. Można czytać tą książkę i jednocześnie śmiać się w głos. Pochłaniając szalone przygody Melindy nie sposób jest się nudzić. 
I to jest właśnie wspaniałe. 

"Doskonale. Postanowiłem więc, niczym syn marnotrawny, wkroczyć na drogę cnoty. . . "


Kolejna kwestia, to świetna kreacja bohaterów. Każdy ma swój indywidualny charakter. Oczywiście można ich podzielić na tych dobrych i tych złych. Ale tak jest chyba zawsze. Lecz wracając do samej kreacji, bohaterzy nie są neutralni i nijacy, jak to często bywa w tego typu książkach. Mają w sobie to coś, co sprawia, że czytelnik ma wrażenie jakby znał ich osobiście.
Jedynym minusem jaki przychodzi mi teraz do głowy jest okładka, która wydaje mi się strasznie tandetna. 
Malutki zawód spotkał mnie natomiast w końcówce powieści. Nie zdradzę oczywiście jak zakończyła się historia Melindy i Carltona, ale jak dla mnie było to zbyt proste i oczywiste. 

"-A więc Omersby ma zamiar stanąć w szranki?
-Obawiam się, że tak. Chociaż nie jestem Heleną Trojańską, mój posag przyciągnął już do mnie sześciu konkurentów.
-Może nawet siedmiu.
-Tak, niewątpliwie będzie ich więcej."

Narracja trzecioosobowa jest sprytnie połączona z wnikliwością w uczucia i myśli głównych bohaterów. Co dodatkowo daje nam możliwość na zgłębienie wiedzy i wyrobienie sobie odrębnego zdania na temat Melindy i Petera. 
Pomimo swoich zalet nie jest to natomiast książka, która wnosi coś do życia czytelnika. Nie jest to także historia, którą zapamięta się na cale życie, no może z wyjątkiem humoru. Powieść nie jest zobowiązująca, za to pełna absurdalnych sytuacji a do tego lekko się ją czyta. Jest wprost idealna na poprawę humoru po ciężkim dniu. 


                                 Moja ocena: 8/10

                                                 Gdzie możecie ja kupić:

                                                          gandalf 
                                                         merlin                                                                                                                                 Subiektywna

Do następnego!

8 komentarzy:

  1. Myślę, że książka trafiłaby w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
    Nie cierpię romansów i książek historycznych, więc chyba nie ma dla mnie gorszego gatunku niż romans historyczny kurde xDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie czytam romansów. Może kiedyś za nie zabiorę, ale jak na razie do mnie nie przemawiają. Niemniej jednak recenzja bardzo mi się spodobała!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, w końcu nie wszyscy muszą lubić to samo :)
      Bardzo mi miło, pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Po ksiażkę raczej nie sięgnę, bo mnie nie ciekawi :/ Głównie z powodu iż nie przepadam za romansami i w tym przypadku "nie przepadam" jest dość delikatnie powiedziane :P Jednak cieszę się, że tobie się spodobała :D
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com
    Zapraszam na moje wydarzenie: https://www.facebook.com/events/1380913855275904/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem, niektórzy lubią serduszka, a inni tryskającą krew :D
      Buziole :*

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.